|
[Michał Bartyzel] Czy zastanawiałeś się już jak to się dzieje, że na początku projektu jesteś maksymalnie zmotywowany, piszesz wspaniałe testy (wszystkie są oczywiście green-bar), używasz swojego najpiękniejszego stylu kodowania, klasy, interfejsy metody, ba! nawet pola mają swoją własną, niepowtarzalną odpowiedzialność. Rysujesz piękne diagramy, używasz wzorców projektowych w rozsądnej ilości, a Twój kod czyta się jak najbardziej przejrzystego ebooka. A potem...potem pojawia się niewielki, ledwo zauważalny zgrzyt, mała rysa na wspaniałym krysztale projektu. Ignorujesz to, bo przecież nic się nie stało. Rysa rośnie, a przez nią wsączają się kolejne niedociągnięcia i niedoróbki, aż po jakimś czasie nie poznajesz już tego wspaniałego projektu, siadasz do niego z największym obrzydzeniem i myślisz tylko kiedy to się skończy? Lecz projekt się nie kończy, wciąż są nowe wymagania, wciąż trzeba go utrzymywać. I to, mój przyjacielu, jest Programistyczne Piekło!
Jako przestrogę podam Ci kilka prostych wskazówek jak się tam znaleźć. Ścieżka prowadząca wprost do Programistycznego Piekła jest szeroka, gładka i bardzo prosta. Wystarczy siedem kroków.
|